Od miasta pracy do miasta zabawy - przeobrażenia tożsamości obywatelskiej Gdyni

Gdyby poku­sić się o zna­le­zie­nie jed­nego sche­matu, który wyja­śnia istotę prze­mian obyczajowo-cywilizacyjnych Gdyni to sche­mat ten wyra­żałby prze­obra­że­nie które doko­nuje się na linii spo­łe­czeń­stwo pracy - spo­łe­czeń­stwo kon­sump­cji bądź spo­łe­czeń­stwo zabawy. Zasto­so­wa­nie powyż­szego kry­te­rium może oczy­wi­ście budzić kon­tro­wer­sje. O ile zwią­zek histo­rycz­nej Gdyni, zwłasz­cza okresu mię­dzy­wo­jen­nego z kate­go­rią ludz­kiej pracy wydaje się kwe­stią bez­dy­sku­syjną, o tyle nazwa­nie współ­cze­snej Gdyni – mia­stem zabawy bądź mia­stem kon­sump­cji już tak. Naprze­ciw takiej wykładni zdaje się świad­czyć nasza intu­icja, która pod­po­wiada, że w Gdyni bar­dzo ciężko się pra­cuje, że ludzie harują tu od świtu do nocy aby zwią­zać koniec z koń­cem, czę­sto zresztą na wła­sny rachu­nek w ramach pro­wa­dzo­nych przez sie­bie małych i śred­nich firm. Stąd zwraca się uwagę na zja­wi­sko pra­co­ho­li­zmu, który staje się cho­robą cywi­li­za­cyjną naszych cza­sów. W rze­czy­wi­sto­ści jed­nak trend kon­sump­cyjny nie wyklu­cza się z pra­co­ho­li­zmem, a nawet go wspiera. Zgod­nie z opi­niami socjo­lo­gów pono­wo­cze­sno­ści współ­cze­śni oby­wa­tele dla­tego ciężko pra­cują by pod­wyż­szyć swój sta­tus, oddać się osten­ta­cyj­nej kon­sump­cji czyli zapew­nić sobie przy­na­leż­ność do klasy wyso­kiej jako­ści życia nazy­wa­nej też iro­nicz­nie leisure class – czyli klasą próż­nia­czą. Mówiąc o spo­łe­czeń­stwie zabawy bądź spo­łe­czeń­stwie kon­sump­cji mamy więc raczej na myśli spo­sób naszej iden­ty­fi­ka­cji, a nie oczy­wi­stą zależ­ność, że aby odpo­czy­wać trzeba pra­co­wać. Współ­cze­śnie odpo­czy­nek w więk­szym stop­niu defi­niuje naszą oso­bo­wość niż daw­niej. Wysoka jakość życia staje się głów­nym fila­rem spo­łe­czeń­stwa, co wzmaga jego postawy rosz­cze­niowe roz­bu­dzone przez opi­nię publiczną, mas­sme­dia i prze­mysł reklamowy.

Jest to trend uni­wer­salny, który choć z róż­nym nasi­le­niem domi­nuje na całym świe­cie. Mia­sto Gdy­nia nie sta­nowi tu oczy­wi­ście żad­nego wyjątku. Nawet na tle samego Trój­mia­sta wydaje się, że nasta­wie­nie lokal­nego prze­my­słu na branże odpo­wia­da­jące zaba­wie, rekre­acji bądź tury­styce jest sil­niej­sze w kuror­cie wypo­czyn­ko­wym Sopot, a nawet w Gdań­sku z uwagi na jego dzie­dzic­two histo­ryczne. Nie zmie­nia to jed­nak faktu, że trend ten wystę­puje także w Gdyni i jest sil­nie wspie­rany przez tutej­sze wła­dze. Poza tym w przy­padku Gdyni jego obec­ność we współ­cze­snym spo­łe­czeń­stwie staje się nie­zwy­kle wymowna, jako że staje się egzem­pli­fi­ka­cją popu­lar­nej wśród socjo­lo­gów dycho­to­mii: mia­sto pracy - mia­sto odpo­czynku. Skoro Gdy­nia histo­ryczna zgod­nie z wyzwa­niami ery indu­strial­nej była mia­stem nie­mal bez­wa­run­kowo pod­po­rząd­ko­wa­nym ludz­kiej pracy, a kate­go­ria ta była roz­po­zna­wal­nym w całej mię­dzy­wo­jen­nej Pol­sce wyróż­ni­kiem mia­sta, stąd trans­for­ma­cja tego uni­ka­to­wego – jak na Pol­skie warunki – typu doświad­cze­nia w spo­łe­czeń­stwo pono­wo­cze­sne, które przy­wią­zuje dużą wagę do odpo­czynku, rekre­acji, gry i wol­no­ści jest szcze­gól­nie inte­re­su­jąca dla socjologów.

Rola etosu pracy w Gdyni histo­rycz­nej – okres mię­dzy­wo­jenny i PRL

Etyka pracy była zatem sil­nie obecna w przed­wo­jen­nej Gdyni. Po począt­ko­wym, przed­miej­skim eta­pie, gdy popu­larna była w Gdyni kon­cep­cja kurortu wypo­czyn­ko­wego, poczy­na­jąc od prze­obra­żeń 1926 roku skła­niano się już wyłącz­nie ku idei budowy dużego i pręż­nego ośrodka prze­my­sło­wego II RP. W struk­tu­rze społeczno-zawodowej mia­sta daw­nych kura­cju­szy, let­ni­ków i tury­stów zastę­po­wać zaczęli ludzie cięż­kiej pracy: robot­nicy fizyczni, budow­lańcy i ludzie morza. Pra­wi­dło­wość tę dostrze­gali obecni na wybrzeżu lite­raci (jak np. S. Żerom­ski) i publi­cy­ści. Ich utwory lite­rac­kie odwo­ły­wały się do sty­li­styki eks­pre­sjo­ni­stycz­nej dla wyra­że­nia doświad­cze­nia ener­gii, dyna­mi­zmu, kultu mło­do­ści i pracy. Port Gdy­nia – to sym­bol pracy. – pisał Bole­sław Polkow­ski - Pracę widać wszę­dzie. Czter­na­ście kilo­me­trów żela­zo­be­to­no­wych nabrzeży por­to­wych, wody cichej, nie­gdyś Bożej Zatoczki. Sta­lowe ramiona osiem­dzie­się­ciu dźwi­gów por­to­wych prze­ła­do­wują miliony ton towa­rów. (….) Jeden więc czyn­nik twór­czy Gdyni sta­no­wią: myśl twór­cza, praca i kapi­tał[1]. Pisano też w nastę­pu­jący spo­sób: Polacy gdyń­scy są istot­nie inni. Nie ma tu miej­sca na pra­cow­ni­ków spo­koj­nych, powol­nych, meto­dycz­nych. Starsi ludzie nie nadą­ży­liby tutaj w pracy. Dla­tego są w Gdyni tylko ludzie mło­dzi. Tylko oni są w sta­nie opa­no­wać warunki rwą­cego pędu, gorącz­ko­wego pędu we wszyst­kich tutej­szych zawo­dach. Kie­row­nicy linii okrę­to­wych, dyrek­to­rzy milio­no­wych przed­się­biorstw. Wysocy urzęd­nicy por­towi – dyszą mło­do­ścią. Mnoga rze­sza  robot­ni­ków por­to­wych składa się z jed­no­stek sil­nych i zdro­wych[2].

Silny prio­ry­tet dla ludz­kiej pracy w Gdyni kształ­to­wało wiele czyn­ni­ków. Istotną rolę odgry­wały prze­słanki zewnętrzne, zwią­zane z atmos­ferą w jakiej powsta­wało mia­sto. Spo­łeczna mobi­li­za­cja wywo­łana w wyniku nad­zwy­czaj­nych oko­licz­no­ści mię­dzy­na­ro­do­wych przez środki pro­pa­gandy dla pod­nie­sie­nia ducha pol­skiego spo­łe­czeń­stwa skut­ko­wała zwięk­sze­niem aktyw­no­ści na forum gospo­dar­czym i zawo­do­wym wśród spo­łe­czeń­stwa zwią­za­nego z Gdy­nią. Warto w tym momen­cie zwró­cić uwagę, że istotną rolę dla postawy przy­chyl­nej dla ludz­kiej pracy odgry­wał czyn­nik migra­cji. Do Gdyni z całego kraju przy­jeż­dżały rze­sze mło­dych ludzi, głów­nie samot­nych męż­czyzn w nadziei na zna­le­zie­nie pracy, w poszu­ki­wa­niu lep­szych warun­ków byto­wych. Istotne zna­cze­nie odgry­wał fakt, że naj­wię­cej przy­jezd­nych pocho­dziło z woje­wództw pomor­skiego i wiel­ko­pol­skiego, które jako dziel­nice byłego zaboru pru­skiego, kształ­to­wane były w duchu pracy organicznej.

W cie­kawy spo­sób kształ­to­wał się wpływ kul­tury kaszub­skiej na postawę przy­chylną etyce pracy w spo­łe­czeń­stwie Gdyni. Dla zro­zu­mie­nia tej zależ­no­ści należy pamię­tać o spe­cy­ficz­nej toż­sa­mo­ści tej grupy etnicz­nej i jej kon­ser­wa­tyw­nych war­to­ściach, które pie­lę­gno­wała u progu XX wieku. Wycho­dząc z tego punktu widze­nia, z jed­nej strony, bada­cze pod­kre­ślają dystans rodo­wi­tych Kaszu­bów wzglę­dem kon­cep­cji budowy nowego mia­sta, opar­tego na war­to­ściach typo­wych dla kul­tury indu­strial­nej i kapi­ta­li­stycz­nej. Z dru­giej zaś pod­kre­śla się, że Gdy­nia została wybu­do­wana prak­tycz­nie przez Kaszu­bów i z tego punktu widze­nia może nosić zna­mię mia­sta kaszub­skiego. Repre­zen­tanci pierw­szego punktu widze­nia pod­kre­ślają, że osia­dła od wie­ków na Pomo­rzu Gdań­skim lud­ność kaszub­ska, choć wysoko ceniła pracę fizyczną, nie była lud­no­ścią kre­atywną. Jako powody takiego stanu rze­czy podaje się czę­sto nie tyle pre­dys­po­zy­cje oso­bowe tej grupy etnicz­nej, co jej niż­sze wykształ­ce­nie (zwłasz­cza tech­niczne)[3], z dru­giej zaś strony swo­istą dys­kry­mi­na­cję na gdyń­skim rynku pracy, zwłasz­cza po 1926 roku, powo­du­jącą, że więk­sze szanse na zna­le­zie­nie zatrud­nia­nia posia­dali przy­jezdni[4].  Kaszubi sta­no­wili zde­cy­do­waną więk­szość gdyń­skich robot­ni­ków, ich udział w tej gru­pie sza­cuje się na ok. 60 proc.[5] I tak na eta­pie inten­syw­nej budowy portu lud­ność kaszub­ska masowo uczest­ni­czyła przy pra­cach zwią­za­nych z osu­sza­niem kana­łów por­to­wych, bagro­wa­niem, wywo­że­niem pia­sku, budową kon­struk­cji por­to­wych[6]. Kaszubi uczest­ni­czyli także w pierw­szych pra­cach por­to­wych zwią­za­nych z zała­dun­kiem węgla oraz orga­ni­za­cją prac prze­ła­dun­ko­wych. Oni także sta­wali się pierw­szymi spe­cja­li­stami w tej dzie­dzi­nie i uczyli przy­jezd­nych[7]. W pra­cach  wyma­ga­ją­cych więk­szej ini­cja­tywy orga­ni­za­cyj­nej uczest­ni­czyła jed­nak zni­koma ilość Kaszu­bów (i to raczej w admi­ni­stra­cji bądź adwo­ka­tu­rze), więk­szość z tych prac była bowiem reali­zo­wana przez przed­się­bior­czych, kre­atyw­nych i lepiej wykształ­co­nych  przy­jezd­nych, głów­nie z ośrod­ków miej­skich War­szawy i Poznania.

Z dru­giej jed­nak strony nie­za­prze­czalny jest wkład kul­tury kaszub­skiej w roz­wój tych pre­dys­po­zy­cji oso­bo­wych gdy­nian, które oka­zały się szcze­gól­nie istotne wła­śnie w roz­woju gospo­darki mor­skiej.  I tak według Augu­styna Necla wyróż­ni­kiem kul­tury kaszub­skiej jest wysoka ranga etosu pracy, obecna zwłasz­cza wśród nad­mor­skiego odłamu tej grupy etnicz­nej, od wie­ków pała­ją­cego się rybo­łów­stwem. Odręb­ność psy­cho­lo­giczna kaszub­skich ryba­ków jest kon­se­kwen­cją ich ofiar­nej pracy, która sprzyja mani­fe­sto­wa­niu moc­nych postaw i doko­ny­wa­niu cią­głych wybo­rów. Są oni przez całe życie nara­żeni na wiele prób, doświad­czeń i na prze­ci­wień­stwa losu[8].

Innym czyn­ni­kiem, który ukształ­to­wał postawę przy­chylną dla pracy orga­nicz­nej wśród Pomo­rzan były war­to­ści cywi­li­za­cyjne pro­mie­niu­jące ze strony zaboru pru­skiego. Można uwa­żać za para­doks fakt, iż zdol­ność do samo­or­ga­ni­za­cji spo­łecz­nej miesz­kań­ców Pomo­rza wyra­ża­jąca się w ilo­ści zakła­da­nych sto­wa­rzy­szeń, towa­rzystw oświa­to­wych i wycho­waw­czych nasta­wio­nych na krze­wie­nie kul­tury pol­skiej była kon­se­kwen­cją moż­li­wo­ści, które ofe­ro­wało pru­skie pra­wo­daw­stwo oraz przy­kła­dów pro­mie­niu­ją­cych ze strony Pań­stwa Nie­miec­kiego, które w dru­giej poło­wie XIX wieku pokryte zostało gęstą sie­cią sto­wa­rzy­szeń ludo­wych[9]. W przy­padku for­mu­ją­cej się na Pomo­rzu kul­tury pol­skiej dzia­łal­ność ta łączona była z pracą orga­niczną oraz  pracą „u pod­staw”, któ­rych celem  było krzy­wie­nie wśród pol­skiego spo­łe­czeń­stwa zami­ło­wa­nia do prze­my­słu, han­dlu, kul­tury rol­nej, spół­dziel­czo­ści, nauki i oświaty. Pol­skie sto­wa­rzy­sze­nia ludowe pro­wa­dziły dzia­łal­ność uświa­da­mia­jącą w duchu pol­skim, w którą mocno zaan­ga­żo­wany był także Kościół Kato­licki[10].

Cha­rak­ter prac domi­nu­ją­cych w Gdyni kore­spon­do­wał z eta­pem histo­rycz­nego roz­woju portu i mia­sta w dwu­dzie­sto­le­ciu mię­dzy­wo­jen­nym. W pierw­szym eta­pie, któ­rego ramy cza­sowe można okre­ślić na lata 1920-1926 domi­no­wały prace budow­lane, w dru­gim (lata 1926-1930) prze­ła­dun­kowe, w trze­cim (lata 1930-1939) prace na rzecz eks­plo­ata­cji sys­temu gospo­darki mor­skiej oraz han­dlu. W pierw­szym eta­pie prac w naj­więk­szym stop­niu dawał o sobie znać czyn­nik zma­ga­nia się czło­wieka z siłami natury. Deter­mi­no­wał go cha­rak­ter pro­wa­dzo­nych prac zwią­za­nych z bagro­wa­niem kana­łów i wywo­że­niem setek ton pia­chu, zata­pia­niem gła­zów, prze­wo­że­niem drewna pod przy­szłe drew­niane molo, wbi­ja­niem pali, usta­wia­niem przę­seł gro­bli por­to­wej oraz spo­sób orga­ni­za­cji pracy wyko­ny­wa­nej przez kil­ku­set budow­ni­czych w drze­wie, kamie­niu, beto­nie i żela­zie[11]. Dla orga­ni­za­cji prac do portu dowo­żono drewno z Borów Tuchol­skich oraz głazy z kamie­nio­ło­mów. Korzy­stano z pomocy  kil­ku­dzie­się­ciu koni[12]. Ilość pra­cow­ni­ków budow­la­nych domi­no­wała w całym okre­sie mię­dzy­wo­jen­nym sta­no­wiąc 25 proc. ogól­nej liczby robot­ni­ków zatrud­nio­nych w Gdyni. Sek­tor ten zatrud­niał głów­nie pra­cow­ni­ków sezo­no­wych[13].

Wraz z bie­giem czasu prace wkra­czały jed­nak w coraz bar­dziej zaawan­so­waną i zło­żoną fazę. Rów­no­le­gle do prac budow­la­nych doko­ny­wany był prze­ła­du­nek węgla oraz w mniej­szych ilo­ściach drewna, arty­ku­łów żyw­no­ścio­wych. Prze­ła­du­nek węgla odby­wał się począt­kowo w pry­mi­tyw­nych warun­kach z wyko­rzy­sta­niem koszy. W pra­cach  uczest­ni­czyli miesz­kańcy pobli­skich wsi (Kack, Oksy­wie) dobie­rani codzien­nie w grupę według uzna­nia bry­ga­dzi­sty. Z bie­giem czasu powsta­wały firmy wyspe­cja­li­zo­wane w prze­ła­dun­kach, w któ­rych zatrud­niano sta­łych fur­ma­nów[14].

W kolej­nym eta­pie budowy portu i mia­sta wzra­stało zatrud­nie­nie w przed­się­bior­stwach gospo­darki mor­skiej (por­cie, towa­rzy­stwach transportowo-ekspedycyjnych i żeglu­dze). Wzra­stała też liczba pra­cow­ni­ków eks­portu, importu, spe­dy­cji, akwi­zy­cji, shi­phan­dlerki, makler­stwa, sztau­erki i innych dzia­ła­ją­cych na rzecz han­dlu mor­skiego[15]. Osoby zatrud­nione w wymie­nio­nych powy­żej dzia­łach musiały się wyka­zy­wać dużą przed­się­bior­czo­ścią. Rela­tyw­nie dużo było wśród nich pra­cow­ni­ków samo­dziel­nych i umysłowych.

Reali­za­cja dużego pro­cesu inwe­sty­cyj­nego wyma­gała dobrej orga­ni­za­cji pracy. Pro­ces ten zbiegł się z ukształ­to­wa­niem w Gdyni klasy robot­ni­czej. Robot­nicy sta­no­wili bowiem naj­licz­niej­szą war­stwę spo­łe­czeń­stwa gdyń­skiego, któ­rej udział w ogóle zatrud­nio­nych w latach 30-tych  kształ­to­wał się na pozio­mie ok. 65 proc.[16] Zor­ga­ni­zo­wane załogi pra­cow­ni­cze uczest­ni­czyły w budo­wie portu i pra­cach prze­ła­dun­ko­wych na róż­nych odcin­kach robót, roz­dzie­lo­nych i upo­rząd­ko­wa­nych zgod­nie z zasadą nowo­żyt­nej orga­ni­za­cji pracy.

Zgod­nie z zapo­cząt­ko­wa­nym w dru­giej poło­wie XIX wieku pro­ce­sem przy­ro­stu war­stwy biurokratyczno-urzędniczej dużą kre­atyw­no­ścią odzna­czała się w Gdyni zarzą­dza­jąca kadra admi­ni­stra­cyjna. Nale­żeli do niej pra­cow­nicy Urzędu Mor­skiego, Magi­stratu Miej­skiego, Urzędu Cel­nego i innych insty­tu­cji pań­stwo­wych, także pań­stwo­wych przed­się­biorstw gospo­dar­czych. Insty­tu­cje te sta­no­wiły nad­bu­dowę nad pro­ce­sami gospo­dar­czymi mia­sta. Ich pra­cow­nicy rekru­to­wali się zwłasz­cza z krę­gów inte­li­gen­cji przy­jezd­nej pocho­dzą­cej z miast woj. pomor­skiego, poznań­skiego i mia­sta sto­łecz­nego Warszawy.

W ramach sys­temu gospo­darki mor­skiej główną rolę odgry­wały jed­nak osoby pra­cu­jące w insty­tu­cjach pry­wat­nych, a nie publicz­nych. Należy wręcz zauwa­żyć, że pomimo dużego inter­wen­cjo­ni­zmu pań­stwo­wego w Gdyni pra­co­wała zni­koma ilość urzęd­ni­ków pań­stwo­wych, co było syn­dro­mem rodzą­cego się pol­skiego kapi­ta­li­zmu. Stąd budu­jące się mia­sto kształ­to­wało postawę opartą na przed­się­bior­czo­ści. Two­rzyły się w mie­ście zalążki pro­fe­sjo­nal­nej klasy kupiec­kiej i han­dlo­wej. W śro­do­wi­skach kupiec­kich całej Pol­ski, świa­do­mość, iż powstaje w Gdyni nowy, chłonny rynek, podzia­łała elek­try­zu­jąco. Kupcy, któ­rzy opusz­czali swoje dotych­cza­sowe sie­dziby (głów­nie Pozna­nia) prze­no­sząc się do Gdyni, nie żało­wali prze­waż­nie swo­jego kroku. Nowe, budu­jące się mia­sto zmu­szało do inten­syw­niej­szej pracy.

Pol­ska inte­li­gen­cja mło­dego mia­sta por­to­wego ode­grała istotną rolę dla kul­tury pracy. W okre­sie mię­dzy­wo­jen­nym przy­bie­rał na sile zapo­cząt­ko­wany w dru­giej poło­wie XIX wieku pro­ces kształ­to­wa­nia się nowych kadr pol­skiej inte­li­gen­cji tech­nicz­nej, która choć sta­no­wiła jedy­nie nie­wielki odse­tek pol­skiej inte­li­gen­cji cha­rak­te­ry­zo­wała się innym, nowym podej­ściem do  pro­ce­sów indu­stria­li­za­cji i moder­ni­za­cji społeczno-gospodarczej. Wią­zało się to z zamie­ra­niem sta­rych nawy­ków, wią­żą­cych inte­li­gen­cję i pra­cow­ni­ków umy­sło­wych ze  świa­tem szla­chec­kim[17]. W pierw­szym eta­pie budowy mia­sta naj­waż­niej­szą rolę ode­grali inży­nie­ro­wie budow­nic­twa lądo­wego i wod­nego zaj­mu­jący kie­row­ni­cze sta­no­wi­ska przy budo­wie portu i mia­sta, w Warsz­ta­tach Por­to­wych Mary­narki Wojen­nej, Stoczni Gdyń­skiej, w przed­się­bior­stwach gospo­darki mor­skiej i admi­ni­stra­cji mia­sta[18]. Do innych grup  inte­li­gen­cji tech­nicz­nej należy zali­czyć: archi­tek­tów, tech­ni­ków okrę­to­wych, prawników.

Etos pracy odgry­wał zatem zasad­ni­czą rolę w mło­dym mie­ście por­to­wym, prze­są­dza­jąc postawę wielu grup zawo­do­wych i formę ich iden­ty­fi­ka­cji. O ile w pierw­szym eta­pie budowy Gdyni wią­zać go należy głów­nie z pracą fizyczną, o tyle wraz z postę­pem czasu sta­wał się kate­go­rią znacz­nie bar­dziej zło­żoną. Koniecz­ność orga­ni­za­cji dużego pro­cesu inwe­sty­cyj­nego oraz obsługi insty­tu­cji gospo­darki mor­skiej wyma­gały pracy twór­czej, bazu­ją­cej na wie­dzy eks­perc­kiej i nauko­wej. Podobne zapo­trze­bo­wa­nia zgła­szało powsta­jące u boku portu miasto.

W okre­sie PRL-u etos pracy wciąż odgry­wał bar­dzo istotną rolę w spo­łe­czeń­stwie Gdyni i całego Pomo­rza, które potra­fiło wyło­nić ze swo­ich sze­re­gów doj­rzałą kate­go­rię ludzi morza. Głów­nym man­ka­men­tem okresu komu­ni­stycz­nego było oczy­wi­ście tłam­sze­nie oddol­nej przed­się­bior­czo­ści, koja­rzo­nej z gospo­darką kapi­ta­li­styczną. Etos pracy pod­le­gał ide­olo­gicz­nej poli­ty­za­cji, sta­rano się go pod­po­rząd­ko­wać kul­tu­rze robot­ni­czej i pro­le­ta­riac­kiej, a zwłasz­cza socja­li­stycz­nej idei współ­za­wod­nic­twa pracy obec­nej zwłasz­cza w dużych przed­się­bior­stwach sek­tora mor­skiego: stocz­niach, por­tach, przed­się­bior­stwach żeglu­go­wych (PLO) i rybo­łów­stwa mor­skiego. To ten etos odpo­wie­dzialny był za ukształ­to­wa­nie sil­nej więzi i soli­dar­no­ści ludzi morza, która dała o sobie znać zwłasz­cza pod­czas straj­ków i dra­ma­tycz­nych wyda­rzeń lat 70-tych i 80-tych na Wybrzeżu.

Istot­nym skład­ni­kiem gdyń­skiego etosu pracy doby PRL pozo­sta­wała gdyń­ska przed­się­bior­czość, ukształ­to­wana na bazie etosu kupiecko-handlowego II RP. Nowym wła­dzom nie udało jej się stłam­sić, choć uwa­żana była za relikt spo­łe­czeń­stwa kapi­ta­li­stycz­nego. Ini­cja­tywa pry­watna w mie­ście por­to­wym odgry­wała ważną rolę i stwo­rzono dla niej lep­sze warunki, ani­żeli w innych mia­stach Pol­ski. Dla wyja­śnie­nia tego ewe­ne­mentu odwo­łuje się do webe­row­skiego „kul­tu­ro­wego” feno­menu przed­się­bior­czo­ści, rozu­mia­nej jako nie­za­leż­ność i zdol­ność do podej­mo­wa­nia ryzyka[19], czyli ini­cja­tyw oddol­nych zacho­wu­ją­cych cechy cią­gło­ści struk­tur spo­łecz­nych na prze­kór wska­za­niom biu­ro­kra­tycz­nych insty­tu­cji komu­ni­stycz­nego pań­stwa. W Gdyni sto­sun­kowo liczną grupą spo­łeczną było kupiec­two han­dlu­jące defi­cy­to­wymi towa­rami przy­wo­żo­nymi drogą mor­ską w Hali Tar­go­wej. Han­del roz­wi­jał się także na bazie Powszech­nego Domu Towa­ro­wego miesz­czą­cego się przy  ul. Jana z Kolna.

Kre­atyw­ność, zabawa, a może kicz czy infantylizm ?

- spór o toż­sa­mość pono­wo­cze­snej Gdyni

O ile jed­nak soli­dar­no­ściowe ide­ały choć arty­ku­ło­wane przez robot­ni­ków w for­mie rosz­cze­nio­wej odwo­ły­wały się do idei god­no­ści ludzi pracy i wspól­noty, o tyle próba ich wdro­że­nia w życie po upadku żela­znej kur­tyny (która nomi­nal­nie stała na prze­szko­dzie w ich wdro­że­niu) dopro­wa­dziła w isto­cie do ich osta­tecz­nego wyko­rze­nia­nia ze spo­łe­czeń­stwa. W warun­kach demo­kra­cji libe­ral­nej nie ist­nieje już bowiem pod­stawa do roz­woju tym podob­nych war­to­ści. Gdy­nia ponadto wraz z prze­mia­nami poli­tycz­nymi 1989 roku wkro­czyła w fazę post­in­du­strialną jej roz­woju. Do kry­zysu etosu pracy przy­czy­nił się upa­dek branży mor­skich oraz zmiana pro­filu zawo­do­wego gdyń­skiego spo­łe­czeń­stwa. Przy­po­mnijmy, iż struk­tura zawo­dowa daw­nej Gdyni sta­no­wiła istotną kate­go­rię jed­nost­ko­wych iden­ty­fi­ka­cji oby­wa­teli, któ­rzy utoż­sa­miali się z wyko­ny­wa­nym zaję­ciem. Na bazie tych zależ­no­ści two­rzyły się etyki zawo­dowe okre­śla­jące sta­tusy zawo­dowe ryba­ków, żegla­rzy, stocz­niow­ców, por­tow­ców na straży któ­rych stały orga­ni­za­cje związ­kowe i samo­rządu gospo­dar­czego. Kry­zys w gospo­darce mor­skiej pocią­ga­jący za sobą wzrost bez­ro­bo­cia w nie­któ­rych tra­dy­cyj­nych gru­pach zawo­do­wych (np. wśród stocz­niow­ców, ryba­ków), a z dru­giej strony prze­miany gdyń­skiego rynku pracy pod­wa­żają jed­nak tra­dy­cyjne formy toż­sa­mo­ści. Obec­nie zawód nie sta­nowi tak istot­nego skład­nika jed­nost­ko­wej iden­ty­fi­ka­cji jak daw­niej. Zawodu nie zdo­bywa się już na całe życie, a każdy czło­wiek aby prze­trwać na rynku pracy wie­lo­krot­nie musi się przekwalifikowywać.

Współ­cze­sna struk­tura zawo­dowa jest struk­turą płynną i dyna­miczną. Z jed­nej strony wzra­sta  zna­cze­nie wąskich spe­cja­li­za­cji, z dru­giej zaś liczy się inter­dy­scy­pli­nar­ność i uni­wer­sal­ność, rozu­miane nie tylko w zna­cze­niu kwa­li­fi­ka­cji, ale i pre­dys­po­zy­cji oso­bo­wych umoż­li­wia­ją­cych koope­ra­cję i dia­log mię­dzy­kul­tu­rowy. Pro­ste, odtwór­cze i ste­reo­ty­powe czyn­no­ści w coraz więk­szym stop­niu wyko­ny­wane są bowiem przez maszyny. Powo­duje to zacie­ra­nie się róż­nic pomię­dzy bran­żami. Zgod­nie z tren­dami wystę­pu­ją­cymi na świe­cie pracę w zawo­dach pro­duk­cyj­nych zastę­pują zawody zwią­zane z usługami.

Przede wszyst­kim jed­nak we współ­cze­snej Gdyni zaczy­nają domi­no­wać nowe wzorce oso­bowe odwo­łu­jące się do idei wyboru, auto-kreatywności czy w końcu wzorce zwią­zane z kul­turą spę­dza­nia czasu wol­nego. Rekla­mo­wa­nie Gdyni jako dogod­nego miej­sca dla odpo­czynku i spę­dza­nia wol­nego czasu wpi­suje się w poli­tykę budo­wa­nia  nowego wize­runku mia­sta, zgod­nie z którą mia­sto posze­rza swoją ofertę tury­styczną i rekre­acyjną. Poli­tyce tej sprzy­jają warunki poło­że­nia geo­gra­ficz­nego mia­sta: dostęp do morza, piasz­czy­stych plaż, kli­fów orłow­skich, Trój­miej­skiego Parku Kra­jo­bra­zo­wego czy też wyko­rzy­sty­wany mar­ke­tin­gowo fakt, iż Gdy­nia jest naj­bar­dziej nasło­necz­nio­nym mia­stem w Pol­sce. Odwo­ły­wa­nie się do takich haseł jak: Mistrzo­stwa świata w odpo­czy­wa­niu, Sło­neczne mia­sto z tem­pe­ra­men­tem kształ­tuje w świa­do­mo­ści gdy­nian i przy­jezd­nych nowe wyobra­że­nie o mie­ście kore­spon­du­jące z post­mo­der­ni­styczną meta­forą gry, zabawy i odpoczynku.

W efek­cie wielu gdy­nian i tury­stów  korzy­sta z boga­tej oferty roz­ryw­ko­wej bądź przy­jeż­dża do Gdyni na wybraną przez sie­bie imprezę cykliczną. Wielu korzy­sta  z róż­nych form roz­rywki indy­wi­du­al­nej. Popu­larne stają się prze­chadzki i spa­cery, wiele osób spę­dza wolny czas w nad­mor­skich kawiar­niach, pubach i tawer­nach. Bada­nia son­da­żowe potwier­dzają, że zarówno gdy­nia­nie, jak i przy­jezdni wysoko sobie cenią odpo­czy­nek w gdyń­skiej stre­fie nad­mor­skiej. Zwraca się uwagę, że miej­sce to jest naj­lep­szym obsza­rem, gdzie można pospa­ce­ro­wać, pobie­gać, pojeź­dzić na rowe­rze, rol­kach lub popły­wać – w morzu czy base­nie. Dla osób pre­fe­ru­ją­cych bar­dziej inten­sywny wypo­czy­nek, dobrym miej­scem są korty na Polance Redłow­skiej. Każdy z miesz­kań­ców posiada wła­sny tryb upra­wia­nia rekre­acji. Są osoby, które dzień roz­po­czy­nają jog­gin­giem po bul­wa­rze, są też takie, które naj­bar­dziej lubią wie­czorne spa­cery – nie­za­leż­nie od pogody[20]. Spa­cery reali­zo­wane są w towa­rzy­stwie dzieci, zna­jo­mych bądź sym­pa­tii, rza­dziej w samot­no­ści.  Jak poka­zują bada­nia 94 proc. miesz­kań­ców Gdyni pre­fe­ruje spa­cery nad morzem i 93 proc. przy­jezd­nych. 78 proc. miesz­kań­ców pre­fe­ruje nato­miast prze­jazd rowe­rem bądź  rol­kami, który może być reali­zo­wany w samot­no­ści. Z plaży (opa­la­nie, kąpiele) korzy­stają głów­nie tury­ści, znacz­nie rza­dziej miesz­kańcy Gdyni[21].

Prze­mia­nom w zakre­sie pre­fe­ren­cji oso­bi­stych współ­cze­snych oby­wa­teli towa­rzy­szą prze­obra­że­nia struk­tury urba­ni­stycz­nej i archi­tek­to­nicz­nej mia­sta. Pole­gają one na wzro­ście zna­cze­nia prze­strzeni rekre­acyj­nej kosz­tem nad­mier­nie eks­po­no­wa­nej w minio­nych cza­sach prze­strzeni pracy. Ten­den­cje na rzecz roz­woju nowych form wyko­rzy­sta­nia prze­strzeni portowo-stoczniowych Gdyni już się roz­po­częły i będą w naj­bliż­szych latach się nasi­lać, gdyż wpi­sują się one w główne kanony urba­ni­styki pono­wo­cze­snej[22]. Odczy­ty­wa­nie war­to­ści sym­bo­licz­nych i kul­tu­ro­wych w ramach prze­strzeni por­to­wych[23], głów­nie z uwagi na ich sko­ja­rze­nie z sub­sty­tu­tami ludz­kiej pracy, wymu­sza pre­sję na rzecz nowych spo­so­bów wyko­rzy­sta­nia tych obsza­rów - np. prze­zna­cze­nia ich na funk­cje rekre­acyjne, tury­styczne bądź rezy­den­cjalne po uprzed­niej rewi­ta­li­za­cji. Wyra­zem ten­den­cji wzro­stu zna­cze­nia prze­strzeni kon­sump­cji i odpo­czynku na tere­nach prze­my­sło­wych była prze­pro­wa­dzona w ostat­nich latach likwi­da­cja portu rybac­kiego w Gdyni i reali­za­cja na jego obsza­rach nowych inwe­sty­cji o cha­rak­te­rze rekre­acyj­nym, roz­ryw­ko­wym i miesz­ka­nio­wym, jak choćby potężny kom­pleks mieszkaniowo-usługowy „Sea Tawers”. „Dwie Wieże”, jak popu­lar­nie nazy­wany jest budy­nek, począt­kują nową formę zago­spo­da­ro­wa­nia całego pirsu rybac­kiego (186 tys. m kw.), na któ­rym domi­no­wać będzie zabu­dowa rekre­acyjna i miesz­ka­niowa. Na Molo Rybac­kim znaj­do­wać się będą także place spa­ce­rowe oraz marina dla jach­tów. Zgod­nie z pla­nami inwe­sto­rów po prze­ciw­nej stro­nie Mola Rybac­kiego powsta­nie też bliź­nia­czy wyso­ko­ścio­wiec. Reali­zo­wane stra­te­gie urba­ni­styczne budzą kon­tro­wer­sje, które są zwią­zane z odpo­wie­dziami na pyta­nie na ile strefa nad­mor­ska śród­mie­ścia Gdyni nasy­cana będzie „dra­pa­czami chmur”, a na ile zachowa swój uni­kalny klimat.

Kolejne plany doty­czące reduk­cji tra­dy­cyj­nych funk­cji prze­my­sło­wych i prze­ła­dun­ko­wych w Gdyni obej­mują obszar zaj­mo­wany przez Stocz­nię Remon­tową „Nauta”, tereny „mię­dzy­to­rza” (Strefy Roz­woju Cen­trum Mia­sta) oraz część tere­nów i skład­ni­ków mająt­ko­wych likwi­do­wa­nej aktu­al­nie stoczni gdyń­skiej. W ramach tych ostat­nich funk­cję koor­dy­na­cyjną peł­nić będzie Pomor­ska Spe­cjalna Strefa Eko­no­miczna, która na wyku­pio­nym obsza­rze 8 hek­ta­rów obok inwe­sty­cji gospo­dar­czych (stoczni Crist) zamie­rza reali­zo­wać takie przed­się­wzię­cia jak: nowo­cze­sne biu­rowce z zaple­czem kon­fe­ren­cyj­nym, restau­ra­cje. W tym celu nawią­zano współ­pracę z Insty­tu­tem Wzor­nic­twa Prze­my­sło­wego z Łodzi, któ­rego biura mają być zlo­ka­li­zo­wane na obsza­rach postocz­nio­wych oraz firmy zwią­zane z prze­my­słem fil­mo­wym. Na tere­nach postocz­nio­wych już funk­cjo­nują dwie firmy prze­my­słu fil­mo­wego: Nemi­pic­tu­res Pol­skie Stu­dio Fil­mowe oraz Bre­ak­thru Films. W pla­nach pro­duk­cyj­nych sztuka fil­mowa ma się tu prze­pla­tać z roz­rywką z uwzględ­nie­niem wyso­kich tech­no­lo­gii i nowa­tor­skich roz­wią­zań. Zakłada się także współ­pracę z Gdyń­ską Szkołą Fil­mową[24]. Do 2013 roku firmy prze­my­słu fil­mo­wego mają być zlo­ka­li­zo­wane w zre­wi­ta­li­zo­wa­nym budynku sta­rej kotłowni.[25]

Obec­ność post­mo­der­ni­stycz­nej prze­strzeni odpo­czynku w ramach gdyń­skiego portu zwią­zana jest także z cumo­wa­niem wiel­kich stat­ków pasa­żer­skich w gdyń­skim por­cie w sezo­nie let­nim. Cru­isery to enklawy zachod­niego świata zabawy i kon­sump­cji, to ogrom­nych roz­mia­rów „pły­wa­jące hotele”, „pły­wa­jące mia­sta”, na któ­rych tury­ści (a zwłasz­cza zachodni eme­ryci) zagwa­ran­to­wane mają wszel­kie formy roz­rywki[26]. Zde­cy­do­wana więk­szość pasa­że­rów stat­ków wyciecz­ko­wych obsłu­gi­wa­nych w Pol­sce przy­pada wła­śnie na Gdy­nię. I tak w 2010 roku z ogól­nej liczby 140 484 pasa­że­rów, 125 928 obsłu­żo­nych zostało w por­cie gdyń­skim[27].

Coraz waż­niej­szą rolę w gdyń­skiej prze­strzeni odgry­wają też muzea i parki tema­tyczne. Rolą tych obiek­tów jest two­rze­nie „insce­ni­zo­wa­nych”, „symu­lo­wa­nych” świa­tów opar­tych na zmy­sło­wych dozna­niach[28]. W eks­po­zy­cjach wyko­rzy­sty­wane są zarówno prze­strze­nie realne, skła­da­jące się np. z rekwi­zy­tów o war­to­ści histo­rycz­nej, jak i wir­tu­alne, sty­mu­lo­wane za pomocą tech­nik mul­ti­me­dial­nych. Obiekty te służą edu­ka­cji i roz­rywce w opar­ciu o temat odwo­łu­jący się do toż­sa­mo­ści mia­sta. Tema­tami wio­dą­cymi Gdyni są poszcze­gólne aspekty kul­tury mary­ni­stycz­nej bądź tra­dy­cji dwu­dzie­sto­le­cia mię­dzy­wo­jen­nego. Czę­ste odwo­ła­nie do motywu mor­skiego w eks­po­zy­cjach muze­al­nych Gdyni pozwala na kon­klu­zję, że atry­but mor­sko­ści prze­staje już mieć realne zna­cze­nie w gospo­darce mia­sta, lecz zna­cze­nie sym­bo­liczne - mor­skość pod­lega w Gdyni  muze­ali­za­cji.

I tak skład­ni­kami muze­al­nic­twa mor­skiego zlo­ka­li­zo­wa­nymi w Stre­fie Pre­stiżu Miej­skiego są zabyt­kowe jed­nostki pły­wa­jące - żaglo­wiec Dar Pomo­rza oraz okręt-muzeum Bły­ska­wica. Po prze­ciw­le­głej stro­nie wzglę­dem ww. jed­no­stek znaj­duje się Muzeum Oce­ano­gra­ficzne. Duże zna­cze­nie w prze­strzeni nad­mor­skiej mia­sta odgrywa Muzeum Mia­sta Gdyni i Mary­narki Wojen­nej, ulo­ko­wane w stre­fie pla­żo­wej Gdyni na zaple­czu daw­nego budynku Riwiery Mor­skiej. Eks­po­zy­cje muze­alne w pigułce pre­zen­tują poszcze­gólne etapy dzie­jów portu i mia­sta. Ponadto nowy gmach pozwo­lił na roz­wi­nię­cie róż­no­rod­nych form aktyw­no­ści popularyzacyjno-naukowej: kon­fe­ren­cje, wykłady, kon­certy, warsz­taty z dziećmi, orga­ni­za­cja uro­czy­sto­ści miej­skich[29]. Plany obej­mują z kolei loka­li­za­cję Muzeum Żeglar­stwa względ­nie Muzeum Mor­skiego bądź Muzeum Moder­ni­zmu na końcu rewi­ta­li­zo­wa­nego aktu­al­nie po likwi­do­wa­nych funk­cjach rybac­kich pirsu dal­mo­row­skiego. Waż­nym przed­się­wzię­ciem ma być także utwo­rze­nie Muzeum Har­cer­stwa Pomor­skiego upa­mięt­nia­ją­cego boha­ter­ski wkład dru­żyn har­cer­skich w obro­nie mia­sta w 1939 roku. Do innych gdyń­skich muzeów należy zali­czyć: Gdyń­skie Muzeum Moto­ry­za­cji, Muzeum Inklu­zji w Bursz­ty­nie oraz zabytki pomi­li­tarne, w tym obiekt tzw. Tor­pe­dow­nia Gdy­nia Babie Doły.

Nowym obiek­tem muze­al­nym pla­no­wa­nym do reali­za­cji w do 2014 roku będzie także  Muzeum Emi­gra­cji, zlo­ka­li­zo­wane w zabyt­ko­wym budynku Dworca Mor­skiego, po dosto­so­wa­niu go do nowych funk­cji. Funk­cja muzeum wpi­sy­wać się będzie w tra­dy­cje mary­ni­styczne Gdyni i nawią­zy­wać do histo­rycz­nej roli pol­skiej emi­gra­cji – zwłasz­cza w okre­sie II RP[30]. Dla tysięcy przed­sta­wi­cieli pol­skiej emi­gra­cji ostat­nim miej­scem gdzie żegnali się z pol­ską zie­mią był bowiem wła­śnie gdyń­ski Dwo­rzec Mor­ski. Jak dekla­ruje Jacek Debis z Agen­cji Roz­woju Gdyni, która współ­pra­cuje z mia­stem przy orga­ni­za­cji muzeum: Chcemy stwo­rzyć nowo­cze­sne, inte­rak­tywne muzeum, gdzie nie będzie przy­ku­rzo­nych gablo­tek i nud­nych papie­rów. Poprzez histo­rie kon­kret­nych ludzi poka­żemy główne ośrodki pol­skiej emi­gra­cji: Paryż, Chi­cago, Lon­dyn oraz przy­czyny tego ruchu w róż­nych latach - od XIX w. po naj­now­szą emi­gra­cję do Anglii[31]. Aktu­al­nie trwają prace nad gro­ma­dze­niem pamią­tek spły­wa­ją­cych z całego świata. Muzeum zbiera także  wspo­mnie­nia – czę­sto dra­ma­tyczne – ludzi, któ­rzy szu­kali nowej toż­sa­mo­ści poza kra­jem[32].

Formą gdyń­skiego parku tema­tycz­nego jest gdyń­ski mul­ti­plex „Cen­trum Kul­tury Gemini” (zwany też Silver Scre­enem) gdzie obok kin i obiek­tów gastro­no­micz­nych orga­ni­zo­wane są wystawy muze­alne, gale­rie czy eks­po­zy­cje. Miej­sce to jest naj­czę­ściej odwie­dza­nym obiek­tem rekre­acyj­nym Gdyni, jed­nak nie tyle z uwagi na jego atrak­cyj­ność (archi­tek­tura obiektu i wypo­sa­że­nie wnę­trza odwo­łuje się bowiem raczej do este­tyki kiczu), co z uwagi na fakt, że obiekt ten jest jedy­nym kinem w mie­ście. Jak zwraca uwagę A. Cho­dub­ski: Insty­tu­cja ta mimo swej nowo­cze­sno­ści nie znaj­duje peł­nej akcep­ta­cji świata ludzi kul­tury; postrze­gana jest jako rze­czy­wi­stość uczest­nic­twa maso­wego, powierz­chow­nego, uprosz­czo­nych postaw, zacho­wań obcych dla tzw. kul­tury wyso­kiej. Cen­trum postrze­gane jest w wymia­rze życia dwor­co­wego, toczą­cego się przy szyb­kim prze­miesz­cza­niu ludzi i zja­wisk spo­łecz­nych. Postrzega się Cen­trum przede wszyst­kim jako miej­sce spo­tkań maso­wych dzieci i mło­dzieży, ukie­run­ko­wa­nych na życie kulturalno-rozrywkowe[33].

Par­kiem tema­tycz­nym jest Cen­trum Zabawy i Nauki Eks­pe­ry­ment ulo­ko­wane w ramach kom­pleksu prze­strzen­nego Pomor­skiego Parku Naukowo-Technologicznego. Miej­sca tego typu jak eks­pe­ry­men­ta­to­rium wkom­po­no­wane w struk­turę Parku są for­mami prze­strzeni inte­rak­tyw­nej, które łączą w sobie naukę i zabawę. Cen­trum składa się aktu­al­nie z ponad 30 sta­no­wisk, zebra­nych w pięć grup tema­tycz­nych: Czło­wiek, Śro­do­wi­sko, Dźwięk, Fizyka, Optyka. W chwili obec­nej koń­czony jest pro­jekt roz­bu­dowy Cen­trum Nauki „Eks­pe­ry­ment”, w wyniku któ­rego powierzch­nia Parku zwięk­szy się dzie­wię­cio­krot­nie. Powsta­nie monu­men­talny obiekt w kra­jo­bra­zie archi­tek­to­nicz­nym mia­sta. Na prze­ło­mie 2012 i 2013 goście będą mieli do dys­po­zy­cji kilka wystaw tema­tycz­nych i setki nowych sta­no­wisk do prze­pro­wa­dza­nia samo­dziel­nych doświad­czeń z dzie­dziny hydro­lo­gicz­nej. W efek­cie w for­mie zabawy będzie można zapo­znać się z dzia­ła­niem śluzy, tamy, śruby Archi­me­desa czy wiru wod­nego[34].

Warto teraz pod­dać ana­li­zie pewne aspekty oferty roz­ryw­ko­wej mia­sta, jako że to ona w głów­nej mie­rze kształ­tuje nowy wize­ru­nek Gdyni jako mia­sta zabawy. Jak zwra­cają uwagę w Memo­ran­dum Gdyni dumne z sie­bie służby mar­ke­tin­gowe mia­sta: Gdy­nia może z powo­dze­niem kon­ku­ro­wać ze znacz­nie więk­szymi mia­stami pod wzglę­dem boga­tej i atrak­cyj­nej oferty kul­tu­ral­nej[35]. W twier­dze­niu tym jest coś na rze­czy. W Gdyni cyklicz­nie odby­wają się kon­certy i wyda­rze­nia arty­stycz­nie z dzie­dziny teatru, filmu czy lite­ra­tury. Naj­bar­dziej znaną imprezą kon­cer­tową, odby­wa­jącą się w począt­kach lipca na Babich Dołach jest Open’er Festi­wal, który co roku przy­ciąga kil­ka­dzie­siąt tysięcy fanów muzyki roc­ko­wej. Open’er w 2010 roku uznany został za naj­lep­szy festi­wal muzyczny w Euro­pie[36]. Dzięki dobrej orga­ni­za­cji ta czte­ro­dniowa impreza cha­rak­te­ry­zuje się uni­kalną atmos­ferą, która sprzyja inte­gra­cji ludzi nie­za­leż­nie od wieku, pocho­dzą­cych z róż­nych państw z całej Europy. Sama forma orga­ni­za­cji ogrom­nej liczby kon­cer­tów wyko­naw­ców repre­zen­tu­ją­cych różne style muzyczne w jed­nym miej­scu, choć na kilku sce­nach, któ­rym towa­rzy­szy też sze­reg imprez towa­rzy­szą­cych (pokazy fil­mowe, pokazy mody, twór­czość teatralna, muze­al­nic­two, moż­li­wość włą­cze­nia publicz­no­ści do wspól­nego jam ses­sion - gra­nia na gita­rach) wyka­zuje zwią­zek z post­mo­der­ni­stycz­nym odbio­rem prze­kazu sztuki. Zgod­nie z for­mułą Ope­nera uczest­nik festi­walu kreuje indy­wi­du­alny sce­na­riusz odbioru poszcze­gól­nych imprez i kon­cer­tów na zasa­dzie gustu bądź przy­god­no­ści bez powzię­tego z góry planu – prze­cha­dza­jąc się bez­wied­nie od jed­nej do dru­giej sceny, gdzie w tym samym cza­sie pre­zen­tują się arty­ści roz­ma­itego asortymentu.

Do innych cyklicz­nych wyda­rzeń muzycz­nych należy zali­czyć: Festi­wal Teatrów Muzycz­nych, Ogól­no­pol­ski Prze­gląd Mło­dych Zespo­łów Jaz­zo­wych i Blu­eso­wych, Gdy­nia Blues Festi­wal, Lato zaczyna się w Gdyni: Cuda­Wianki, Ladies Jazz Festi­wal, Glo­bal­tica – World Cul­tu­res Festi­val, Festi­wal Beach Party, JaZ­zG­dyni, Festi­wal Muzyki Sakralnej.

Naj­waż­niej­szym wyda­rze­niem z pol­skiej kine­ma­to­gra­fii jest Festi­wal Pol­skich Fil­mów Fabu­lar­nych w Gdyni. Impreza sprzyja inte­gra­cji śro­do­wi­ska fil­mo­wego. Utwo­rze­nie w mie­ście Gdyń­skiej Szkoły Fil­mo­wej (która jest współ­or­ga­ni­za­to­rem festi­walu) jest potwier­dze­niem ten­den­cji na rzecz roz­wi­ja­nia śro­do­wi­ska fil­mo­wego w nad­mor­skim mie­ście. Od kilku lat w Gdyni przy­zna­wana jest także Nagroda Lite­racka, sta­jąc się jed­nym z waż­niej­szych wyróż­nień w pol­skim świe­cie lite­rac­kim. Z kolei w śro­do­wi­sku teatral­nym ważną rolę odgrywa R@port- Festi­wal Pol­skich Sztuk Współ­cze­snych.

Do innych waż­nych wyda­rzeń arty­stycz­nych należy zali­czyć: Wiel­kie Poetyc­kie Pra­nie, Mię­dzy­na­ro­dowe Nad­bał­tyc­kie Trien­nale Minia­tury Tkac­kiej, FROG – Festi­wal Rytmu i Ognia, gdyń­ska część Gdań­skiego festi­walu Szek­spi­row­skiego, Mię­dzy­na­ro­dowe Bien­nale Malar­stwa i Tka­niny Uni­ka­to­wej. Nowa­tor­skim przed­się­wzię­ciem arty­stycz­nym jest Mię­dzy­na­ro­dowy Festi­wal Form Mul­ti­me­dial­nych Trans­vi­zu­alia, będący naj­więk­szym w Pol­sce pół­noc­nej festi­wa­lem mul­ti­me­diów, uni­ka­to­wym pro­jek­tem arty­stycz­nym pre­zen­tu­ją­cym sze­roki prze­krój form audio­wi­zu­al­nych. Festi­wal ist­nieje od 2007 roku. Idea wyda­rze­nia oparta jest na łącze­niu wielu sztuk - m.in. muzyki, filmu, video artu, dzia­łań per­for­mer­skich, wysta­wien­ni­czych, czę­sto­kroć inter­we­niu­ją­cych w tkankę miej­ską, a w tym w tereny por­towe zgod­nie z post­mo­der­ni­styczną pre­fe­ren­cją postrze­ga­nia „mia­sta jako plan­szy do gry”[37].

Szcze­gól­nie istot­nym wyda­rze­niem są orga­ni­zo­wane co roku w Gdyni trzy­dniowe spo­tka­nia podróż­ni­ków, żegla­rzy i alpi­ni­stów: Kolosy. Roz­mach imprezy połą­czony ze wzra­sta­jącą z roku na rok ilo­ścią uczest­ni­ków (zarówno w 2011 roku, pod­czas trzy­na­stej edy­cji, jak i w 2012 roku pod­czas czter­na­stej edy­cji było ich ponad trzy tysiące) potwier­dza, że Gdy­nia w pełni świa­do­mie wpi­suje się w model mia­sta post­mo­der­ni­stycz­nego nasta­wio­nego na pro­pa­go­wa­nie wzorca róż­no­rod­no­ści, glo­ba­li­za­cji i mul­ti­kul­tu­ra­li­zmu. W ramach warsz­ta­tów pre­zen­tują się podróż­nicy, glob­tro­te­rzy i poszu­ki­wa­cze przy­gód, któ­rzy mogą się podzie­lić z uczest­ni­kami zjazdu swo­imi wra­że­niami z egzo­tycz­nych wyjaz­dów i raj­dów odby­wa­nych w róż­nych for­mach (pie­szo, rowe­rem bądź innymi, nie­kiedy nie­ty­po­wymi środ­kami loko­mo­cji) i do róż­nych zakąt­ków świata[38].

W mie­ście funk­cjo­nują dwa teatry: Tatr Muzyczny im. Danuty Badusz­ko­wej oraz Teatr Miej­ski im. Witolda Gom­bro­wi­cza. W sezo­nie let­nim w Orło­wie wielu tury­stów przy­ciąga roz­sta­wiona na plaży Scena Let­nia Teatru Miej­skiego im. W. Gom­bro­wi­cza[39]. Śro­do­wi­sko poetów, publi­cy­stów i histo­ry­ków sku­pia się wokół „Blizy” – nowego pisma lite­rac­kiego. Pewną rolę w inte­gra­cji śro­do­wi­ska lite­rac­kiego odgry­wają także kawiar­nie: Cafe Strych, Cyga­ne­ria, Cafe Anioł.

Kolejną dzie­dziną aktyw­no­ści mia­sta ze sfery rozrywkowo-wypoczynkowej jest orga­ni­za­cja imprez spor­to­wych. W mie­ście dużą popu­lar­ność zyskały dru­żyny spor­towe. Naj­wię­cej suk­ce­sów odno­szą gdyń­skie koszy­karki, ale także koszy­ka­rze, pił­ka­rze (Arka Gdy­nia SSA, SKS Bał­tyk). Do naj­waż­niej­szych obiek­tów spor­to­wych należy zali­czyć nową Halę Sportowo-Widowiskową, miej­ski sta­dion pił­kar­ski, Naro­dowy Sta­dion Rugby i wiele innych. Gdy­nia dzierży także miano żeglar­skiej sto­licy Pol­ski. Od 2000 r. w lipcu odbywa się Gdy­nia Sailing Days – żeglar­skie regaty euro­pej­skiego for­matu. Co roku odby­wają się tu także Targi i Festi­wal Żeglar­ski Wiatr. Mia­sto było także trzy­krot­nie gospo­da­rzem zlotu Tall Ships’ Races. Bazą dla wszyst­kich gdyń­skich imprez żeglar­skich jest gdyń­ska Marina, naj­więk­szy obiekt tego rodzaju w Pol­sce, który nie­ba­wem ma zostać rozbudowany.

Przed­sta­wiony powy­żej prze­gląd imprez odby­wa­ją­cych się w Gdyni, a także prze­mian które doko­nują się w prze­strzeni miej­skiej – potwier­dza tezę o kon­se­kwent­nym budo­wa­niu nowego wize­runku mia­sta, przez rzą­dzą­cych nim od lat 90-tych wło­da­rzy. Nie jest to już wize­ru­nek mor­skiego mia­sta pracy (który w okre­sie PRL-u przyj­mo­wał wręcz formę mia­sta robot­ni­czego), lecz wize­ru­nek  mia­sta pono­wo­cze­snego nasta­wio­nego na wysoką jakość życia z roz­bu­do­waną ofertą rozrywkowo-rekreacyjną. W sfe­rze gospo­dar­czej buduje się z kolei wize­ru­nek mia­sta inno­wa­cyj­nego z dużą przed­się­bior­czo­ścią i auto­kre­atyw­no­ścią. Kre­atyw­ność gospo­dar­czą rozu­mie się nota­bene jako zdol­ność do eks­pe­ry­men­to­wa­nia, dzia­łal­ność czy­nioną z wyko­rzy­sta­niem sza­rych komó­rek i zmy­słu este­tycz­nego. Stąd popu­lar­ność branży design w Gdyni, która stara się łączyć biz­nes z nauką, kul­turą i sztuką użyt­kową. Ini­cja­tywę tą łączy się czę­sto z zabawą. Takie roz­ło­że­nie akcen­tów poka­zuje, zamie­ra­nie daw­nych podzia­łów oddzie­la­ją­cych sferę pracy od sfery odpo­czynku w życiu czło­wieka. Dzia­łal­ność zawo­dową gdy­nian ana­li­tycy pono­wo­cze­sno­ści wiążą ze sferą zabawy i odpo­czynku, gdyż obie na wza­jem się uzupełniają.

Warto jed­nak przyj­rzeć się z bli­ska posta­wom kre­atyw­nym i oby­wa­tel­skim samych gdy­nian. Ofi­cjalna pro­pa­ganda zwraca z reguły uwagę, że w Gdyni funk­cjo­nuje bar­dzo wiele małych i śred­nich przed­się­biorstw, sek­tor inno­wa­cyjny ma naj­lep­sze warunki roz­woju w Pol­sce (a to dzięki fla­go­wej miej­skiej inwe­sty­cji – Pomor­skiemu Par­kowi Naukowo-Technologicznemu), pod­kre­śla się w końcu wzor­cowe w skali ogól­no­pol­skiej roz­wią­za­nia dla orga­ni­za­cji poza­rzą­do­wych,  które powo­dują, że liczba dzia­ła­ją­cych tu NGO-sów docho­dzi nie­mal tysiąca, a w ramach sto­wa­rzy­szeń pra­cują liczni wolon­ta­riu­sze i spo­łecz­nicy budu­jąc struk­tury spo­łe­czeń­stwa oby­wa­tel­skiego Gdyni.

Rza­dziej jed­nak zwraca się uwagę, że postawa spo­łeczna i kre­atywna Gdy­nian ma swo­jego sil­nego i nie­chlub­nego kon­ku­renta, któ­rego teo­re­tycy pono­wo­cze­sno­ści okre­ślają mia­nem kon­sump­cjo­ni­zmu. Popu­lar­ność postaw kon­sump­cyj­nych w Gdyni wpi­suje się w ciemną stronę ten­den­cji spo­łe­czeń­stwa wyso­kiej jako­ści życia okre­śla­nego przez Thor­stiena Vel­blena oraz Deana Mac­Can­nella pogar­dli­wie jako leisure class czyli klasę próż­nia­czą. Można uznać bowiem, że odpo­czy­nek i zabawa sprzy­jają oddol­nym posta­wom kre­atyw­nym, można jed­nak poka­zy­wać ich zwią­zek z ten­den­cją popu­lar­no­ści w mie­ście postaw kon­sump­cyj­nych, rosz­cze­nio­wych, które raczej nie pobu­dzają przed­się­bior­czo­ści i ini­cja­tywy oby­wa­tel­skiej, lecz sprzy­jają osła­bie­niu oddol­nych moty­wa­cji i zamy­ka­niu się oby­wa­teli samych w sobie. Pro­ces ten, któ­rego nie­bez­pie­czeń­stwa dla cywi­li­za­cji zachod­niej jako pierw­szy zdia­gno­zo­wał Fry­de­ryk Nie­tz­sche współ­cze­śni socjo­lo­dzy i filo­zo­fo­wie okre­ślają mia­nem roz­mięk­cze­nia ludz­kiej pod­mio­to­wo­ści, ich świa­do­mo­ści i decy­zyj­no­ści, co powo­duje że spo­łe­czeń­stwo zaczyna przy­po­mi­nać bez­kształtną masę, ule­ga­jącą prze­moż­nej sile mediów i pro­pa­gandy publicz­nej, kre­owa­nej przez jakże silne – mię­dzy innymi w Gdyni – ośrodki decy­zyjne. Samo nato­miast za bar­dzo nie wie ani co myśleć, ani co robić, powta­rza­jąc jedy­nie bez­wied­nie, że Gdy­nia to naj­pięk­niej­sze i naj­le­piej rzą­dzone mia­sto w Polsce.

Autor poniż­szego eseju w żad­nym razie nie chce pod­wa­żać powyż­szej tezy, nie jest też moim celem wska­zy­wać pro­por­cji – jaką wagę posia­dają we współ­cze­snej Gdyni postawy kon­sump­cyjne, a jaką oby­wa­tel­skie i przed­się­bior­cze, i które z nich w rze­czy­wi­sto­ści domi­nują. Doko­na­nie takiej wywa­żo­nej oceny prze­kra­cza ramy niniej­szego opra­co­wa­nia. Cho­dzi mi jedy­nie o wska­za­nie roli postaw kon­sump­cyj­nych i rosz­cze­nio­wych, które są waż­nym kom­po­nen­tem współ­cze­snego spo­łe­czeń­stwa wyso­kiej jako­ści życia.

Gdyń­ski kon­sump­cjo­nizm w pierw­szym rzę­dzie wią­zać należy z czyn­no­ścią robie­nia zaku­pów. W świa­do­mo­ści miesz­kań­ców Pomo­rza wyko­ny­wa­nie tej czyn­no­ści zawsze było sil­nie iden­ty­fi­ko­wane z Gdy­nią z uwagi na jej tra­dy­cje han­dlowe. Obec­nie Gdy­nia rekla­mo­wana jest jako dogodne miej­sce do robie­nia zaku­pów. Jak pisze się w fol­de­rze pro­mo­cyj­nym: W Gdyni przy­jem­nie robi się zakupy, bo tu są sklepy na każdą kie­szeń: od wytwor­nych dla klien­tów zasob­nych, po dobrze zaopa­trzone i tanie mar­kety, do któ­rych można szybko doje­chać, i to za darmo tanimi auto­bu­sami[40]. Gdy­nia­nie doko­nują zaku­pów głów­nie w wielko-powierzchniowych obiek­tach han­dlo­wych. W wiel­kich cen­trach han­dlo­wych nie tylko się kupuje towary, spę­dza się wolny czas w kawiar­niach, restau­ra­cjach, gale­riach, nawią­zuje się przy­jaź­nie, w obiek­tach tych całe rodziny w week­endy prze­cha­dzają się pozna­jąc ich ofertę. Zwią­zane to jest z coraz więk­szą ilo­ścią wol­nego czasu, któ­rym dys­po­nuje współ­cze­sny czło­wiek. Waż­nym miej­scem robie­nia zaku­pów gdy­nian są  wiel­kie super­mar­kety i hiper­mar­kety zlo­ka­li­zo­wane na obrze­żach mia­sta (czę­sto w pobliżu osie­dli blo­ko­wych Chy­loni, Ciso­wej, Gra­bówka). W Gdyni obecne są sieci han­dlowe takich firm jak:  Geant, Real, Tesco, Carefur.

Gdyń­skie obiekty han­dlowe posia­dają odpo­wied­nie wypo­sa­że­nie, ich este­tyka ma przy­cią­gać klien­tów, roz­bu­dzać ich potrzeby. W ramach cen­trów funk­cjo­nują obiekty gastro­no­miczne, księ­gar­nie. Teo­re­tycy kul­tury kon­sump­cyj­nej pod­kre­ślają, że w super­mar­ke­tach reali­zo­wa­nych jest wiele stra­te­gii mar­ke­tin­go­wych mają­cych na celu pobu­dza­nie zmy­słów odbiorcy. Zwraca się także uwagę, że cen­tra han­dlowe są zapro­jek­to­wane w taki spo­sób aby utrud­nić klien­towi „moż­li­wość ucieczki” czyli szyb­kie wyj­ście na zewnątrz. Zgod­nie ze sto­so­wa­nymi stra­te­giami mar­ke­tin­go­wymi pro­du­cenci sto­sują tak­tykę „sty­mu­lo­wa­nia”, „fabry­ko­wa­nia potrzeb” W naj­więk­szym stop­niu doty­czy to dzieci, choć według B. Bar­bera – stra­te­gia w rów­nym stop­niu doty­czy także doro­słych, jako że we współ­cze­snym kon­sump­cyj­nym spo­łe­czeń­stwie wszy­scy oby­wa­tele stali się dzie­cinni i infan­tylni[41].

Tro­chę inny, poważ­niej­szy spo­sób oddzia­ły­wań na gusta gdyń­skich kon­su­men­tów staje się udzia­łem luk­su­so­wych buti­ków i pasaży han­dlo­wych zlo­ka­li­zo­wa­nych w Śród­mie­ściu. Cen­tra han­dlowe zlo­ka­li­zo­wane w Śród­mie­ściu przy­cią­gają wyszu­kaną archi­tek­turą i este­tyką wnętrz. W pasa­żach han­dlo­wych ulo­ko­wa­nych w śród­mie­ściu oferta han­dlowa wzbo­ga­cona jest o ofertę kul­tu­ralną (kon­certy, wystawy, gale­rie arty­styczne, cepe­lie). Po prze­bu­do­wie orłow­ski „Klif” stał się obszer­nym, naj­więk­szym w Gdyni pasa­żem han­dlowy dys­po­nu­ją­cym 150 skle­pami. Do innych gdyń­skich obiek­tów han­dlo­wych należy zali­czyć „Cen­trum Han­dlowe Wzgó­rze”, „Gemini” czy naj­bar­dziej znany Zespół Miej­skich Hal Tar­go­wych przy ul. Wójta Rad­kego. W śród­mie­ściu Gdyni zlo­ka­li­zo­wa­nych jest także wiele luk­su­so­wych buti­ków wzdłuż głów­nych ulic Świę­to­jań­skiej zwa­nej gdyń­skim salo­nem oraz 10 lutego. Choć ulica Świę­to­jań­ska w naj­bar­dziej spek­ta­ku­larny spo­sób zmie­niała w ostat­nich latach swój wize­ru­nek, poja­wiają się także głosy kry­tyczne pod­kre­śla­jące, że współ­cze­sna Świę­to­jań­ska nie przy­po­mina tej sprzed dwu­dzie­stu lat, kiedy była arte­rią pełną nowo­cze­snych skle­pów, tęt­niącą życiem i pach­nącą wiel­kim świa­tem[42].

Czyn­ność kupo­wa­nia towa­rów kon­sump­cyj­nych staje się symp­to­mem waż­nych prze­obra­żeń cywi­li­za­cyj­nych spo­łe­czeń­stwa Gdyni z uwagi na fakt, że współ­cze­sny czło­wiek sil­nie iden­ty­fi­kuje się z miej­scem robie­nia zaku­pów, a także naby­tym dobrem kon­sump­cyj­nym lub usługą. Ana­li­zu­jąc miej­sca robie­nia zaku­pów gdy­nian zwraca uwagę podział cha­rak­te­ry­styczny dla sfer spo­łecz­nych pre­fe­ren­cji odpo­wia­da­ją­cych poszcze­gól­nym dziel­ni­com Gdyni.  O ile miesz­kańcy nowych osie­dli (a także, choć w mniej­szym stop­niu – niskiej zabu­dowy Orłowa, Redłowa, Kamien­nej Góry) pre­fe­rują zakupy w buti­kach i luk­su­so­wych cen­trach han­dlo­wych, o tyle miesz­kańcy osie­dli blo­ko­wych i strefy cen­tral­nej – w hiper­mar­ke­tach i ewen­tu­al­nie zwy­kłych skle­pach[43].

Zgod­nie z tezami socjo­lo­gów naby­wane w skle­pach pro­dukty dostar­czają spo­łe­czeń­stwu sta­tusu, sprzy­jają nowym for­mom stra­ty­fi­ka­cji spo­łecz­nej, ana­lo­gicz­nym do tych, które daw­nej dostar­czała praca zawo­dowa. Wyja­śnia­jąc tą zależ­ność Benia­min Bar­ber pod­kre­śla, że istotną rolę odgrywa iden­ty­fi­ka­cja kon­su­menta, nie tyle z towa­rem, co z jego marką (bran­ding). Stąd kon­sul­tanci od mar­ke­tingu sta­rają się nakło­nić czło­wieka, żeby nie tylko był lojalny wobec marki, ale przez całe życie się z nią iden­ty­fi­ko­wał. Iden­ty­fi­ka­cja doty­czyć może marki spo­ży­wa­nego napoju (piwa, coca-coli itd.), gumy do żucia, marki tele­fonu komór­ko­wego, odtwa­rza­cza CD czy słu­cha­nej muzyki. Waż­nym źró­dłem iden­ty­fi­ka­cji jest noszone ubra­nie. Jesz­cze więk­szym fry­zura, maki­jaż bądź samo „ciało”, pod­da­wane róż­nym zabie­gom este­tycz­nym i upięk­sza­ją­cym (kult higieny, die­te­tyki, tera­pii, obse­sja na temat mło­do­ści)[44]. Im bar­dziej towar ma cha­rak­ter dobra dłu­go­trwa­łego użyt­ko­wa­nia (meble, arty­kuły gospo­dar­stwa domo­wego, samo­chody, miesz­ka­nia) tym wzmac­nia się jego rola jako narzę­dzia spo­łecz­nej iden­ty­fi­ka­cji i stratyfikacji.

Rela­cja ta doty­czy zwłasz­cza wyż­szych klas gdy­nian i jest zwią­zana z ich przy­wią­za­niem do wyso­kiej jako­ści życia, zami­ło­wa­niem do róż­nych form luk­susu, a także z zewnętrz­nym cele­bro­wa­niem, demon­stro­wa­niem tej przy­na­leż­no­ści. Naj­bar­dziej istotną formą okre­śle­nia sta­tusu spo­łecz­nego współ­cze­snych gdy­nian jest miej­sce zamiesz­ka­nia. Doty­czy to zwłasz­cza miesz­kań­ców nowych dziel­nic niskiej zabu­dowy jedno – wie­lo­ro­dzin­nej Gdyni południowo-zachodniej (Wielki Kack, Mały Kack, Kar­winy, Dąbrowa, Dąbrówka).

Zwraca się uwagę, że wzrost zna­cze­nia postaw kon­sump­cyj­nych jest symp­to­mem prze­obra­żeń doko­nu­ją­cych się we wszyst­kich pol­skich mia­stach, choć szcze­gólne zna­cze­nie odgry­wają wśród nich prze­obra­że­nia doko­nu­jące się w spo­łecz­no­ściach nad­mor­skich, w któ­rych posia­da­nie domów, miesz­kań, samo­cho­dów, urzą­dzeń infor­ma­tycz­nych bądź ubiór stają się istot­nymi czyn­ni­kami sta­tusu i iden­ty­fi­ka­cji[45]. Bada­nia ujaw­niają szybko postę­pu­jące pro­cesy komer­cja­li­za­cji sto­sun­ków spo­łecz­nych w mia­stach nad­mor­skich, gdzie odcho­dzi się od war­to­ści ducho­wych na rzecz mate­rial­nych. Zwraca się uwagę, że to pie­niądz staje się miarą pod­sta­wo­wych war­to­ści, zaś eks­klu­zywny spo­sób życia „elity” mia­sta świad­czy o zamoż­no­ści, staje się pod­stawą zdo­by­wa­nia i utrzy­ma­nia pre­stiżu w spo­łecz­no­ści mia­sta[46].

***

Powy­żej przed­sta­wiono argu­menty wska­zu­jące, iż pomię­dzy tra­dy­cyj­nie zwią­zaną z Gdy­nią postawą przed­się­bior­czo­ści i ini­cja­tywy oby­wa­tel­skiej, a posta­wami kon­su­menc­kimi bądź rosz­cze­nio­wymi zwią­za­nymi z chę­cią pod­nie­sie­nia sta­tusu mate­rial­nego przez gdy­nian może zacho­dzić sprzecz­ność. Postawa kon­sump­cyjna według Ben­ja­mina Bar­bera kłóci się z duchem oby­wa­tel­skim, a nawet tłamsi indy­wi­du­alną przed­się­bior­czość kapi­ta­li­styczną, choć ten­den­cje te mają wspólne korze­nie świa­to­po­glą­dowe. Stąd Bar­ber koja­rzy kon­sump­cjo­nizm z „eto­sem infan­ty­li­zmu”, który sku­tecz­nie neu­tra­li­zuje etos pracy spo­łe­czeń­stwa prze­my­sło­wego[47]. O ile bowiem przed­wo­jenna gdyń­ska przed­się­bior­czość opie­rała się na eto­sie pracy, o tyle próba zako­twi­cze­nia jej w etyce gry i zabawy, któ­rych nosi­cie­lami mają być gdyń­skie prze­my­sły kre­atywne two­rzone na styku biz­nesu, nauki i sztuki - nie do końca może spraw­dzić się w praktyce.

Należy w końcu zwró­cić uwagę na jesz­cze jeden filar na któ­rym oparty był tra­dy­cyjny gdyń­ski etos pracy. Tym fila­rem była oczy­wi­ście gospo­darka mor­ska, a także zwią­zane z nią idee indu­stria­li­za­cji, urba­ni­za­cji, moder­ni­za­cji gospo­dar­czej. Gdy­nia histo­ryczna była mia­stem pozy­ty­wi­stycz­nym, prze­my­sło­wym i mor­skim, które stwo­rzyło od pod­staw sys­tem gospo­darki mor­skiej oraz wykształ­ciło doj­rzałą kadrę ludzi morza. Poczy­na­jąc od lat 90-tych sym­bole nawią­zu­jące do mor­skiego i indu­strial­nego cha­rak­teru mia­sta, jak też towa­rzy­szące im mate­rialne desy­gnaty (nabrzeża, dźwigi por­towe, maga­zyny bądź mor­skie rekwi­zyty pre­zen­to­wane w muze­ach) zaczęły nabie­rać innego zna­cze­nia w prze­strzeni spo­łecz­nej Gdyni. Choć toż­sa­mość mor­ska w Gdyni histo­rycz­nej nie­ro­ze­rwal­nie zwią­zana była z ciężką pracą, obec­nie towa­rzy­szy gdy­nia­nom głów­nie w for­mie  zna­ków, emble­ma­tów i rekwi­zy­tów wzbo­ga­ca­ją­cych ich doświad­cze­nia este­tyczne zwią­zane z zabawą i odpo­czyn­kiem. Tak scha­rak­te­ry­zo­wane prze­miany choć kore­spon­dują z waż­nymi prze­obra­że­niami cywi­li­za­cyj­nymi rodzą jed­nak uczu­cie pew­nej nostal­gii. Trudno oprzeć się wra­że­niu, że zaba­wie gdy­nian i przy­jezd­nych towa­rzy­szy kry­zys toż­sa­mo­ści mia­sta, które swoją siłę budo­wało nie­gdyś na bazie sil­nych związ­ków z morzem.

 

[1]         B. Polkow­ski, Z czego składa się Gdy­nia, [w:] Brama na świat: Gdy­nia 1918-1939,  M. Rde­siń­ski (red.), Gdańsk 1976, s. 163.

[2]     Cytat z „Tygo­dnika Ilu­stro­wa­nego” z 1931 r. za: I. Jop­kie­wicz, Gdy­nia dwu­dzie­sto­le­cia mię­dzy­wo­jen­nego dzien­ni­kar­skim okiem widziana, [w:] Wędrówki po dzie­jach Gdyni. Cześć I , D. Płaza-Opacka, T. Ste­gner (red.), Gdy­nia 2004,  s. 154.

[3]      J. Kutta, Druga Rzecz­po­spo­lita i Kaszubi 1920-1939, Byd­goszcz 2003,  s. 223.

[4]     A. Klemp, Udział Kaszu­bów i osób zwią­za­nych z Kaszu­bami w życiu Gdyni i oko­licz­nych miej­sco­wo­ści, [w:] Gdyń­scy Kaszubi, J. Mor­daw­ski (red.), Gdy­nia 2006, s. 136.

[5]     J. Kutta, Druga Rzecz­po­spo­lita i Kaszubi…,  s. 222.

[6]     E. Obe­r­tyń­ski, Gawędy o sta­rej Gdyni, Gdańsk 1987,  s. 43.

[7]     Ibid., s. 47.

[8]      H. Sko­row­ski, Etos Kaszu­bów w twór­czo­ści lite­rac­kiej Augu­styna Necla, War­szawa 2006, s. 55.

[9]      K. Korda, Praca orga­niczna pol­skich towa­rzystw ludo­wych na Pomo­rzu w latach 1891-1920, Źró­dła i stan badań,  [w:] Z dzie­jów kul­tury Pomo­rza XVIII-XX wieku. Tom III, J Borzysz­kow­ski, C. Obracht-Prondzyński (red.), Gdańsk 2006, s. 99.

[10]                    Ibid.,  s 101-123.

[11]                    J. Kuchar­ski, Gdy­nia Ste­fana Żerom­skiego, [w:] Gdy­nia. Syl­wetki ludzi. Oświata i nauka. Lite­ra­tura i kul­tura, A. Bukow­ski (red.), Gdańsk 1979, s. 81-82.

[12]                    E. Obe­r­tyń­ski, Gawędy o sta­rej Gdyni…,  s. 42-44.

[13]                    M. Wider­nik, Główne pro­blemy gospodarczo-społeczne mia­sta Gdyni w latach 1926-1939, Gdańsk 1970, s. 65.

[14]                    E. Obe­r­tyń­ski, Gawędy o sta­rej Gdyni….,  s. 47.

[15]                    M. Wider­nik, Główne pro­blemy gospodarczo-społeczne mia­sta….., s. 66.

[16]                    Ibid., s. 64.

[17]                    J. Żar­now­ski, Pol­ska 1918-1939. Praca-Technika-Społeczeństwo, War­szawa 1992, s. 52.

[18]                    M. Wider­nik, Rola inte­li­gen­cji w życiu Gdyni okresu mię­dzy­wo­jen­nego, „Rocz­nik Gdyń­ski”, nr 19, Gdy­nia 2007, s. 42.

[19]     B. Danow­ska, Gdy­nia­nie okresu prze­ło­mów, „Rocz­nik Gdyń­ski”, nr 18, Gdy­nia 2006, s.79.

[20]   K. Kwa­śniew­ska, Tereny i obiekty kulturalno-rekreacyjne w stre­fie nad­mor­skiej Gdyni oraz ich spo­łeczna akcep­ta­cja, „Rocz­nik Gdyń­ski”, nr 21, Gdy­nia 2009, s. 197.

[21]     Ibid. s. 198-199.

[22]     D. Mac­Can­nell, Tury­sta. Nowa teo­ria klasy próż­nia­czej,  War­szawa 2002, s. 8-9.

[23]  A. Orchowska-Smolińska, Archi­tek­tura portu gdyń­skiego lat mię­dzy­wo­jen­nych – naj­cen­niej­sze spo­śród nie­za­cho­wa­nych budyn­ków, „Rocz­nik Gdyń­ski” nr 21, Gdy­nia 2009, s.161.

[24]   R. Kiew­licz, Dru­gie stu­dio fil­mowe powstaje na tere­nach po Stoczni Gdy­nia, www.trójmiasto.pl (25.01. 2012 r.)

[25]  S. Sowula, Strefa przy­cią­gnie inwe­sto­rów na tereny postocz­niowe. City po gdyń­sku, „Gazeta Wybor­cza. Trój­mia­sto” z 23 lutego 2011.

[26]    J. Miotke-Dzięgiel, Tury­styka Mor­ska, Gdańsk 2002, s. 109-123.

[27]    M. Mat­czak, B. Ołda­kow­ski, Pol­skie porty mor­skie w 2010 roku. Pod­su­mo­wa­nie i per­spek­tywy na przy­szłość, Raport Actia Con­sul­ting 2011, s. 7.

[28]    D. Mac­Can­nell, Tury­sta….., s. 143-144.

[29]   D. Płaza-Opacka, Gdy­nia – mia­sto z morza – muzeum z marzeń jej miesz­kań­ców. Muzeum mia­sta Gdyni i jego dzia­łal­ność w nowej sie­dzi­bie, „Rocz­nik Gdyń­ski” nr 20, Gdy­nia 2008, s. 13-25.

[30]  Muzeum Emi­gra­cji w Gdyni. Dwo­rzec Mor­ski. Idea-Projekt-Wizja , Urząd Mia­sta Gdyni, Gdy­nia 2010.

[31]      Muzeum Emi­gra­cji rusza w świat, „Dzien­nik Bał­tyki”, z 5.04.2011.

[32]   D. Abra­mo­wicz, Muzeum w akcji zapra­sza na emi­gra­cyjną majówkę, „Dzien­nik Bał­tycki” z 27.04.2012.

[33]      A. Cho­dub­ski, Gdy­nia a współ­cze­sne war­to­ści społeczno-polityczne świata, „Zeszyty Gdyń­skie nr 3. Toż­sa­mość kul­tu­rowo cywi­li­za­cyjna Gdyni”, H. Gło­gow­ska, M. Gaw­ron (red.), Gdy­nia 2008, s. 25.

[34]    K. Fryc, Expe­ry­ment na więk­szą skalę, „Gazeta Wybor­cza Trój­mia­sto” z 13.02.2012 .

[35]     Memo­ran­dum Gdyni, Gdy­nia 2010,  s. 66.

[36]     Ibid., s. 14.

[37]     P. Gulda,  Mia­sto jak plan­sza do gry”, Gazeta Wybor­cza Trój­mia­sto z 4 paź­dzier­nika 2011 r.

[38]     J. Nowacki, Kolosy przy­znane, „Dzien­nik Gdyń­ski. Tygo­dnik bez­płatny”, nr 1 z 18.02.2011, s. 4; Sz. Sza­dur­ski, Tłumy chęt­nych w kolejce na Kolosy, „Dzien­nik Bał­tycki” z 12.03.2012

[39]   S. Czu­pryń­ska, M. Szymik-Mackiewicz, Orłow­ska córka teatru miej­skiego w Gdyni, „Rocz­nik Gdyń­ski” nr 21, Gdy­nia 2009, s. 185-194.

[40]    Gdy­nia. Sło­neczne mia­sto z tem­pe­ra­men­tem. Gdy­nia zapra­sza, Fol­der pro­mo­cyjny 1998.

[41]    B.R. Bar­ber, Skon­su­mo­wani. Jak rynek psuje dzieci, infan­ty­li­zuje doro­słych i połyka oby­wa­teli,  War­szawa 2008, s. 22.

[42]    P. W. Kowal­ski, Gdy­nia traci toż­sa­mość, „Gazeta Wybor­cza” , doda­tek „Trój­mia­sto” z 2-3.05.2011, s. 5.

[43]   M. Szmyt­kow­ska, Prze­strzeń spo­łeczna mia­sta w okre­sie trans­for­ma­cji. Przy­pa­dek Gdyni, War­szawa 2008, s. 123-124.

[44]    J. Bau­dril­lard, Spo­łe­czeń­stwo kon­sump­cyjne. Jego mity i struk­tury, War­szawa 2006, s. 169-170.

[45]   Por. Mor­skie spo­łecz­no­ści lokalne: teo­ria i empi­ria, L. Jani­szew­ski, R. Woź­niak (red.), Szcze­cin 1991.

[46]     R.B. Woź­niak, Spo­łecz­ność mia­sta por­to­wego w pro­ce­sie prze­mian, Szcze­cin 1991, s. 160.

[47]     B.R. Bar­ber, Skon­su­mo­wani…., s. 65-120.